W numerze:

  

Andrzej Czyrko
Dyrektor Biura Sprzedaży TFI PZU SA
Nie dajmy się zwariować!

Na tegorocznej Konferencji przewodnim tematem były regulacje zmieniające rzeczywistość rozwiązań inwestycyjnych. Po ciekawej merytorycznie prezentacji przedstawiciela regulatora oraz interesującym przykładzie wdrożenia holenderskiego, w trakcie dyskusji, jeden z panelistów przedstawił kontrowersyjną ocenę. Można byłoby ją skrócić do - „uruchomiona przez jeden z podmiotów, nowoczesna platforma internetowa z funduszami jest wszystkim, czego klienci potrzebują”. Z punktu widzenia TFI, taka platforma jest bardzo wygodna - w przypadku trudniejszych wyników funduszy, nie mamy „punktującego słabości” Doradcy. Jednak niektórzy z uczestników Konferencji odebrali to jako kasandryczną wizję końca ich zawodu.

Ciężko w tej chwili próbować antycypować przyszłą popularność transakcji inwestycyjno-oszczędnościowych na platformach. Potencjalnie największą ich zaletą jest popularyzacja wśród kolejnych grup klientów (np. młodego pokolenia) idei oszczędzania i inwestowania, co przełoży się na większe zainteresowanie także kontaktami z Doradcami. Nie wyobrażam sobie rynku rozwiązań inwestycyjnych z pominięciem Doradców. Klient ma swoje własne życie, rodzinę, zainteresowania oraz pracę. W dzisiejszym świecie brakuje mu czasu na realizacje tych podstawowych zadań i tylko Doradca może pomóc w odnalezieniu odpowiednich rozwiązań. Postępu nie da się zatrzymać, jednak to połączenie nowych technologii z doświadczeniem i kompetencjami Doradcy daje najlepszą efektywność.

Kilka dni po Konferencji jedno z TFI uruchomiło, w ślad za globalnym trendem, platformę z tanimi funduszami pasywnymi. To nie oznacza, że rezygnują z zarządzania klasycznymi funduszami, aktywnie zarządzanymi. Właśnie połączenie rozwiązań pasywnych z aktywnymi daje zwiększenie efektywności. Pasywne rozwiązania mogą być lepsze w trendzie wzrostowym, jednak nie dają pola manewru do ochrony przy korekcie czy bessie. Nie dajmy się zwariować. Nowe rozwiązania maja nam ułatwiać funkcjonowanie, a nie wykluczać z rynku.

Temat, który skupia w ostatnim czasie uwagę wszystkich osób zajmujących się inwestycjami - kłopoty dwóch TFI oraz jednego windykatora, skłaniają do kilku przemyśleń.

1. Droga na skróty, czasem tuż przed celem może kończyć się urwiskiem.

2. Nie ma zysku bez ryzyka. Zamknięcie oczu czy schowanie dokumentów i rozsądku do szuflady, czasem nie działają.

3. Liczba klientów dotkniętych problemem jest spora, jednak to nie jest cały rynek.

Wiele portfeli doradców może być bardzo mocno dotknięta problemem, jednak warto pamiętać, że mamy jeszcze pozostałych, którzy nie posiadali problematycznych obligacji czy funduszy. Dodatkowo wg najnowszego raportu NBP, na rachunkach bieżących w bankach jest przechowywanych blisko 500 mld zł - na średniej rentowności 0,48%/r.. W dużym zaokrągleniu blisko 100 razy więcej niż aktywów zainfekowanych. Oprócz tego jest jeszcze blisko 300mld zł na lokatach na średniej rentowności niewiele ponad 1,56%/r..

Potencjalnych klientów jest wielu, pozostaje tylko otworzyć się na dotarcie do nich ze swoją wiedzą i doświadczeniem, popartym certyfikatami EFPA. Nowych, oryginalnych pomysłów będzie coraz więcej, czego przykładem może być ostatnio zaoferowany przez jedno z TFI połączenie funduszu o strategii krótkoterminowego długu z bezpłatnym dla klientów ubezpieczeniem od straty finansowej. Produkt, który dla niedoświadczonych klientów, może być dobrym pomysłem na „pierwszy krok” w świat inwestycji.

 

Andrzej Czyrko

Dyrektor Sprzedaży

TFI PZU SA