W numerze:

  

Andrzej Czyrko
Dyrektor Biura Sprzedaży TFI PZU SA
“Indywidualny inwestor powinien postępować jak inwestor, a nie jak spekulant” – Benjamin Graham

Analizując bieżące zachowania uczestników rynku, warto odnieść się do słów „ojca inwestowania w wartość”. Bardzo często przeciętny indywidualny posiadacz środków pieniężnych zamiast inwestować, próbuje przechytrzyć wszystkich i być „największym cwaniakiem w okolicy”. Bardzo agresywne spekulowanie, które mamy okazję obserwować na różnego rodzaju instrumentach powiązanych z nowymi technologiami jest niewątpliwie najlepszym narzędziem oczyszczania rynku z posiadaczy gorących złotówek, czy dolarów. Wymarzone zyski na różnego rodzaju „coinach” niestety w większości wypadków pozostały w sferze marzeń. W analizach rynkowych pojawiają się obawy o to, czy niektóre spółki nowych technologii, wycenione na setki miliardów dolarów nie okażą się też „czyśćcem” dla takich osób, które nie przejmują się wskaźnikiem cena/zysk na poziomie 300 (gdy na indeksie jest niecałe 20).

Rok 2018 rozpoczął się bardzo dynamicznie na większości klas aktywów i większości rynków, pozwalając zarówno na pojawienie się szybkich zysków, jak i szybkich strat. Tylko inwestorzy, analizujący dane rynkowe, dane makroekonomiczne, fundamenty i wartość, mogli odnaleźć odrobinę komfortu dzięki dokonanej rozważnie dywersyfikacji portfela inwestycyjnego. Polscy klienci inwestycyjni, pomimo bardzo słabego zachowania polskiej giełdy, również mieli możliwość odnaleźć ten stan. Wystarczyło posiadać portfele dostosowane do profilu ryzyka, a ewentualną część akcyjną mieć zdywersyfikowaną „developami” oraz „emergingami”. Należało też pamiętać, że najważniejsze w lokowaniu aktywów na rynkach finansowych jest określenie, ile można stracić w przypadku niepowodzenia inwestycji i od tego uzależniać swoje wybory. W tym obszarze, dzięki MIFID II, od stycznia jest odrobinę łatwiej – do FIZ oraz UFK klienci otrzymują scenariusze bazujące na obliczeniach statystycznych, w których poziom ryzyka przedstawiony jest wartościowo.

Pojawia się oczywiście pytanie, czy warto szukać okazji w 2018 roku, gdy już wiemy, że Prezydent D. Trump próbuje wprowadzić zapowiadany w kampanii protekcjonizm, który może doprowadzić do wojen handlowych. Dodatkowo jesteśmy po 9 latach hossy na akcjach amerykańskich i prawdopodobieństwo mocnej korekty (20-25%) jest bardzo duże, tym bardziej że jednocześnie jesteśmy w dojrzałej fazie cyklu gospodarczego. Odpowiedź możemy znaleźć w inwestowaniu w wartość. Jeśli wybierzemy spółki, które nie urosły przesadnie na hossie, a jednocześnie są odporne na kolejne fazy cyklu w gospodarce, to szanse są spore. Możemy zainteresować się całymi sektorami, określanymi jako defensywne, które nie uczestniczyły we wzrostach, a często są wyceniane wskaźnikowo dużo poniżej rynku (np. biotech, healthcare). Takie kierunki mogą być ciekawym pomysłem inwestycyjnym. Jednak bezapelacyjnie podstawą portfeli inwestycyjnych powinny być rozwiązania oparte na długu skarbowym krótko-, średnio- i długoterminowy. Środowisko rosnących stóp procentowych teoretycznie nie zawsze sprzyja klasycznym funduszom opartym na tej klasie, jednak są już dostępne fundusze, które są przygotowane do inwestowania w instrumenty pochodne stopy procentowej, pozwalające zarabiać na wzroście stóp.

Wątpliwością, która może się pojawiać, jest także sens interesowania się spółkami na polskiej giełdzie. Pomimo chwilowej peryferyzacji naszego rynku, niskich obrotów i braku zainteresowania ze strony potencjalnych inwestorów indywidualnych, jesteśmy w przededniu rewitalizacji krajowej rzeczywistości. Pojawienie się dużego, stałego strumienia środków wynikających z wdrożenia Pracowniczych Planów Kapitałowych powinno być dla rynku „dopalaczem”, którego brakuje od pierwszej reformy OFE z 2011 roku, kiedy składka została obniżona z 7,3% na 2,3%. Konsekwencją tego ruchu było zmniejszenie o 2/3 strumienia środków, które płynęły na polską giełdę. Czy PPK spełnią pokładane w nich nadzieję będziemy mogli oceniać po kilku kwartałach ich funkcjonowania. Warto dać im szansę, gdyż często z zazdrością patrzymy na zachowanie S&P500, DAX, czy CAC40, jednak zapominamy, że jednym z ważnych elementów tamtych rynków, są różnego rodzaju programy oszczędnościowe i emerytalne, które funkcjonują tam od wielu lat.

Wdrożenie PPK i wynikające z tego konsekwencje dla zachowania rynku akcyjnego mogą znów pokazać Polakom wartość płynącą z lokowania części posiadanych oszczędności w klasyczne, akcyjne rozwiązania inwestycyjne.