W numerze:

Piotr Słodowicz
Doradca Private Banking&Wealth Management mBank S.A. EFP EFPA
Rynek FOREX - dla kogo?

Na moje biurko trafił artykuł opisujący sytuację klientów rynku FOREX,  którzy próbują zarobić w ten sposób pieniądze. Sytuacja tychże klientów nie jest ciekawa, bowiem podsumowanie jest jednoznaczne: tylko około 6% uczestników tej „gry” zarabia pieniądze. Reszta straciła kwotę 2 mld złotych (analizowany okres to 4-5 lat). NIK, twórca tego raportu, chciałby, aby został wprowadzony zakaz reklam tego typu usług. Czy słusznie? Mając poglądy bardzo liberalne, chciałbym rzec - nie. Jednak po głębszym zastanowieniu wprowadziłbym pewne zasady w takich reklamach.

Zanim przedstawię argumenty, warto wspomnieć czym jest rynek FOREX i czy na nim inwestujemy czy też gramy (bo to drugie łączy się losem). Istotna sprawa to to, że my tak naprawdę niczego nie sprzedajemy, ani niczego nie kupujemy. Ktoś mógłby spytać - jak to? Przecież wymieniamy PLN na jakiś instrument… Aby to zobrazować i się przekonać, że jest inaczej, proszę zadzwonić do biura FOREX i poprosić o przeniesienie tego instrumentu do innego biura, skoro ma on jakąś postać. Czy da się? Ano właśnie… 

Nasze PLN przechodzą z konta gotówkowego na depozyt, a w zamian za to dostajemy wybrany przez nas instrument, którego zmiana ceny jest uzależniona od zmiany ceny instrumentu bazowego. I tu dochodzimy do pewniej istotnej kwestii dotyczącej strony transakcji. Zawieramy transakcję z brokerem, a broker przekazuje nasze pozycje na rynek. Tak się dzieje rzadziej. Częściej pozycje, które się nie równoważą wśród klientów broker przesuwa na rynek. Przykładowo: 5 klientów sprzedało 10 tys. EUR, a 5 kupiło 11 tys. EUR. Broker w tej sytuacji „wyjdzie” na rynek i kupi 1 tys. EUR, po czym sprzeda go klientowi. Musimy też pamiętać, iż broker na bieżąco wie, jakie pozycje mają klienci, ma wiedzę o wszystkich swoich klientach, wie kto z nich zalogował się do systemu i w danej chwili może zwiększyć spread na posiadanych przez klienta instrumentach. Do tego wie, jaki jest sentyment na rynku (niektórzy brokerzy publikują te dane), wie gdzie są stopy i zlecenia. Słowem - wie o nas więcej i jest dobrze przygotowany, by stanąć po drugiej stronie na rynku. Trudno go pokonać. Ja ze swojego doświadczenia radzę unikać brokerów, którzy nie przekazują naszych pozycji na rynek. Jesteśmy dla nich przeciwnikami, oni mogą zrobić więcej, rozszerzyć spread, wykreować trochę inne ceny. Zakładając u takich brokerów konto, trzeba znać zasady brokera, aby nie być zdziwionym. Warto z tym zasadami się zapoznać. Tym bardziej, że są inne czynniki, które zwiększają ryzyko inwestowania na tym rynku.

Powracam do pytania, czy zasadne jest ograniczenie reklam. Już tylko na bazie tego, co napisałem wcześniej widać, iż rozgrywka nie jest równa. Tak jak w przypadku reklam papierosów lub alkoholu i tu powinna być np. taka informacja, 95% osób traci pieniądze na rynku FOREX. Czy to wystarczy? Nie wiem. Myślę, że ostrzeże wielu przed porażką.      

Ja też spróbowałem. Do dziś pamiętam, jak kilka lat temu wpłaciłem na rynek FOREX 2 tys. PLN i otworzyłem krótką pozycję na ropie, w okolicach 100 USD. Moje analizy mówiły, iż ropa pójdzie w dół. Gdy po dwóch dniach otworzyłem rachunek, licząc na spore zyski, ropa spadła (dziś jest po 50 USD za baryłkę). Miał być zysk, a na rachunku nie miałem 2 tys. PLN :)

Po chwili analizy, uświadomiłem sobie, że zanim spadło, to nieco wzrosło i wtedy broker mnie „zamknął”, by strata nie weszła zbyt głęboko. Takie zasady. Prawdą jest, iż FOREX nigdy nie dzwoni i nie mówi jak jest, że na górce nikt nie sprzedaje, a na dołku nikt nie kupuj. FOREX nie doradza, nie informuje, że zbliżamy się do straty, nie pomaga. FOREX wie, że nasza strata to ich zysk. Jeśli nie możesz wciąż przy nim siedzieć, to albo zmienisz strategię albo odpuść sobie. Odpuściłem. Jednak wciąż myślałem nad strategią i sposobem, jak spróbować na tym rynku inwestować, bo przecież wielu transakcji realnie nie jestem w stanie wykonać. Hamują mnie bariery, poziom wejścia, duży depozyt, brak dostępności rynku. Szkoda, że niektórych transakcji nie mogę wykonać: kupno/sprzedaż USDTRY, USDJPY, ropy, nawet kontrakty na DAX nie są tak łatwo dostępne. Nie wymyśliłem nic innego, jak tą samą strategię, którą stosuję od lat: kupuj gdy jest tanio (nawet jak ma spaść), a sprzedawaj gdy jest drogo (nawet jeśli potem wzrośnie). I do boju. Wróciłem, wpłaciłem znów pieniądze (jedno kliknięcie, aby wpłacić ), otworzyłem pozycję i…. pierwsze co zrobiłem, jak zarobiłem, to wycofałem włożone początkowe pieniądze, moje 2 tys. PLN sprzed kilku lat :)

Jak sobie poradzić na tym rynku? Oto moje rady:

-przede wszystkim inwestować, a nie grać. Skoro jest dźwignia 1:100 to trzeba o tym pamiętać, iż jeśli pójdzie rynek nie w tę stronę o 1%, to nas już nie ma. A 1% to niewielka zmiana, stąd warto jest posiadać spory depozyt. Powiedzmy 25% posiadanego kontraktu;

-musimy pamiętać, iż po otwarciu pozycji od razu pojawi się strata na naszym rachunku w wysokości spreadu, co działa na nas samych i wzbudza emocje. Czym bardziej „egzotyczny rynek”, tym większy spread;

- pamiętając o tym, iż najczęściej mamy „przeciwnika” po drugiej stronie, nie warto stawiać zleceń obronnych, bo czasem gdy rynek „śpi”, mogą się pojawić dziwne ceny. Trzeba kontrolować to, co dzieje się na rynku, strategia "kup i trzymaj" może się nie sprawdzić. Nie bardzo interesuje mnie to, co dzieje się w trakcie dnia, ja patrzę, jak rynek zamyka się na koniec dnia i przechodzę do analizy.

I na koniec: mam taką zasadę, że gdy poniosę stratę jednostkową, to 2 razy więcej wypłacam z rachunku. Saldo rachunku wtedy zmniejsza się o 3-krotność straty, co zmusza mnie do tego, aby następnym razem 3x się zastanowić zanim kliknę, a klikać jest łatwo :)

Piotr Słodowicz
 
Opinie wyrażone w niniejszym tekście są opiniami autora. Nie stanowią oficjalnego stanowiska EFPA Polska