W numerze:

Rynek kapitałowy w Polsce - kierunki rozwoju w obliczu nadchodzących zmian. Relacja z Debaty Strategicznej

W dyskusji nad przyszłością rynku finansowego w Polsce wzięli udział Michał Czynszak, Dyrektor Zarządzający Sprzedażą Produktów Inwestycyjnych TFI PZU, Tomasz Stadnik, Wiceprezes Skarbiec TFI, Rafał Matulewicz, Dyrektor Zarządzający w pionie zarządzania aktywami PKO TFI oraz Sebastian Buczek, Prezes Quercus TFI.

W trakcie debaty udało się wyodrębnić trzy główne czynniki, które będą miały wpływ na pracę doradców w najbliższej przyszłości. To unijna dyrektywa MiFIDII, rządowy Program Budowy Kapitału i związane z nim zmiany w systemie emerytalnym oraz konsolidacja sektora bankowego. 

Rozmowa rozpoczęła się od MiFIDu II, panel poprzedziła bowiem prezentacja Pani Marty Kłosińskiej, Zastępcy Dyrektora Departamentu Firm Inwestycyjnych i Infrastruktury Rynku Kapitałowego w Komisji Nadzoru Finansowego. Wynikało z niej jasno, że unijnie przepisy całkowicie zlikwidują jakiekolwiek zachęty finansowe w niezależnym doradztwie. Pan Prezes Buczek zasypał Panią Dyrektor Kłosińską gradem pytań, między innymi o to, jak nadzór wyobraża sobie sprzedaż funduszy inwestycyjnych po wejściu MiFIDu II w życie. W odpowiedzi Pani Dyrektor przyznała, że dla obowiązującego w Polsce modelu dystrybucji produktów inwestycyjnych unijna dyrektywa będzie „prawdziwą hekatombą”.

Już podczas dyskusji, paneliści zgodzili się, że w następstwie MiFIDu II w Polsce nie przyjmie się model funkcjonujący np. w USA, do którego odwołał się Pan Tomasz Stadnik. Polega on na tym, że doradca finansowy wystawia klientowi fakturę za swoje usługi. Zdaniem Prezesa Buczka inwestorzy and Wisłą nie zaakceptują „płatnego” doradztwa, nawet jeżeli w praktyce poskutkowałoby ono obniżką opłat za zarządzanie. Gdyby TFI nie musiały – tak jak teraz - oddawać 50-60 proc. tej stawki dystrybutorom, mogłyby ją obniżyć. Powstałą w ten sposób różnicę miałby na rzecz sprzedawcy pokrywać klient. Zdaniem wszystkich uczestników rozmowy, takie rozwiązanie w Polsce nie ma szans zaistnieć. Jednocześnie jednak nie zaproponowali oni alternatywnego modelu dla obowiązującego obecnie.

Rządowy Program Budowy Kapitału został oceniony pozytywnie zarówno w kontekście przyszłości finansowej Polaków, jak i szans na pobudzenie rynku kapitałowego, nie tylko przez Pana Michała Czynszaka. Wprowadzenie Pracowniczych Planów Kapitałowych jest koniecznością w dobie zerowych stóp procentowych i starzejących się społeczeństw – przekonywał Dyrektor Rafał Matulewicz. Prezes Tomasz Stadnik z kolei zwrócił uwagę, że – przyjmując wysoki stopień partycypacji Polaków w Planach – na rynek kapitałowy może popłynąć kapitał, który pobudzi zarówno warszawską giełdę, jak i obligacje. Jak zwykle krytyczny Prezes Sebastian Buczek, choć pozytywnie oceniający rządowe propozycje, podkreślił, że ciągłe zmiany w zasadach działania długoterminowych produktów oszczędnościowych, zniechęcają do jakiegokolwiek dobrowolnego oszczędzania, zatem cała nadzieja w quasi-obowiązkowych (automatyczny zapis z możliwością rezygnacji) programach pracowniczych.

Przechodząc do banków, Pan Tomasz Stadnik zauważył, że kredytodawcy na Starym Kontynencie sami są winni swoich obecnych problemów, których wyrazem są coraz większe obciążenia regulacyjne. Przy spadającej rentowności tych instytucji konsolidacja, nad Wisłą zwana „repolonizacją”, jest procesem nieuniknionym. Uczestnicy debaty zgodzili się, że dla dobrych doradców finansowych, wyspecjalizowanych w obsłudze zamożnych klientów banków, zawsze będzie praca, niezależnie od zmian zachodzących w sektorze z galopującą cyfryzacją na czele. Bogaci Polacy, decydując o losie majątku, będą zawsze chcieli bazować na bezpośredniej relacji z doradcą.

Zabrakło jednak refleksji, jak zawalczyć o klientów detalicznych, którzy coraz rzadziej z takiej bezpośredniej relacji korzystają, większość operacji bankowych zlecając przez internet i telefon. Można było odnieść wrażenie, że jest to całkowicie niezagospodarowana, żeby nie powiedzieć – zapomniana grupa potencjalnych klientów, która z czasem będzie rosła w siłę. Również finansową.

Przez cały czas trwania panelu z sali dobiegały rozmowy, chwilami całkiem ożwywione. Czy była to oznaka znudzenia słuchaczy, czy wręcz przeciwnie – zainteresowania opiniami panelistów? Burzliwe dyskusje przeciągające się do wieczora podczas nieoficjalnej część siódmego Spotkania Certyfikowanych Doradców EFPA świadczą o tym, że zdecydowanie to drugie.

Jan Morbiato
Dziennikarz ekonomiczny