W numerze:

Paweł Koralewski
Doradca Private Banking&Wealth Management mBank S.A.
EFP EFPA
Dlaczego złoto się świeci?

„…Podobno warto kupić złoto…”, usłyszałem pewnego pięknego grudniowego dnia od mojego znajomego. „Może i warto”, pomyślałem. Jednak po dłuższej chwili sam zacząłem zastanawiać się nad wartością złota samą w sobie.

Czym właściwie jest złoto? Surowcem? Instrumentem finansowym? Łańcuszkiem na smukłej szyi?

Jak wiadomo, złoto „wymyślili” starożytni po to, aby nie trzeba było gromadzić w swoim domostwie nadmiaru garnków lub worków ze zbożem, wykorzystując je w charakterze środka płatniczego.

Złoto spełniało tę funkcję z powodzeniem przez całe lata dzięki ograniczonemu popytowi oraz niemożności drukowania, co powodowało, iż system pieniężny oparty na złocie był niezwykle stabilny. Zresztą akurat ten atut sprawił, iż z czasem politycy zaczęli odchodzić od parytetu złota, racząc nas w zamian programami znanymi jako „luzowanie ilościowe polityki pieniężnej” lub po prostu „QE”, a świat raduje się na wieść o większym niż przewidywano dodruku pieniądza.

Mimo to około 40% zasobów złota to ciężkie i lśniące sztaby, spoczywające bezpiecznie za grubymi ścianami sejfów bankowych. Załóżmy przez moment, że funkcja płatnicza przestaje mieć znaczenie. Złoto pozostaje zatem jako surowiec. Jak wiadomo - na cenę surowca ma wpływ podaż i popyt. Popyt jest tym większy, im bardziej dany surowiec jest wykorzystywany (niezbędny) w stosunku do jego zasobów. Trudno nam na dzień dzisiejszy wyobrazić sobie życie bez ropy naftowej, która napędza światową gospodarkę. Podobnie jest z węglem, choć w tym przypadku łatwiej jest o alternatywę. Czy tak samo niezbędne jest złoto?

Około 50% jego zasobów wykorzystywane jest w jubilerstwie. Produkty niekoniecznie „pierwszej potrzeby”, choć cały czas bardzo pożądane, zwłaszcza przez kobiety. Kupują je co prawda również mężczyźni, ale w większości i tak jako prezent dla kobiet. Pamiętajmy jednak, że kupując złoty wisior czy broszę często podpieramy się nie tylko jego pięknem, ale w dużej mierze funkcją inwestycyjno-pieniężną. Czy możemy wyobrazić sobie, że zainteresowanie wyrobami ze złota będzie słabnąć? Trudno, ale świat bez tego nie przestanie istnieć.

Pozostaje nam przemysł. Właściwości, które posiada ten metal, są rzeczywiście nie do zastąpienia w pewnych dziedzinach wymagających stosowania wysokich technologii oraz szczególnej precyzji. Wysokiej klasy sprzęt audio-video, komputery, medycyna, promy kosmiczne… Wszędzie tam znajdziemy cały szereg części pokrytych złotem. Szacuje się, iż zapotrzebowanie przemysłu wynosi około 10% światowych zasobów.

Czy zatem złoto jest rzeczywiście surowcem tak deficytowym? Zapominając na chwilę o nim jako zabezpieczeniu pieniądza oraz wyrobie jubilerskim, okazuje się, że popyt maleje do 10% w stosunku do zasobów. Jeśli dodamy do tego fakt, iż dzięki swoim właściwością złoto jest praktycznie niezniszczalne i stosunkowo łatwo odnawialne, okazuje się że jest go na świecie całkiem sporo.

Bardzo często słychać głosy, iż przy obecnej cenie złota jego wydobycie staje się nieopłacalne. A może po prostu nie ma takiej potrzeby? Powszechną opinią jest też to, iż złoto jest najlepszą inwestycją na trudne czasy. Jeśli spytamy dlaczego? W odpowiedzi słychać: „Tak zawsze było”.

Ostatnie lata pokazują coraz częściej, że to co było zawsze nie znaczy, że będzie tak wciąż. Być może jesteśmy u progu zmierzchu „złotej ery”?

Na dzień dzisiejszy trudno wyobrazić sobie taki scenariusz. Moje tezy formułowane są z dużym uproszczeniem, a większość analityków zajmujących się złotem obali je bez większego problemu. Nie można jednak zapominać, że największe przełomy w historii pojawiały się niespodziewanie, bez ostrzeżenia, a świadomość o nich następowała po fakcie. Nie mniej jedno jest pewne: złoto będzie się świecić zawsze.