W numerze:

Krzysztof Zygmanowski
Doradca Private Banking&Wealth Management mBank S.A. EFP EFPA
Rozważania finansisty po godzinach

O czy mam napisać? O finansach, zainteresowaniach, gospodarce, pracy? Różne pomysły przychodziły mi do głowy, gdy poproszono mnie o artykuł do Newslettera EFPA.

Chciałbym się z Wami, Drodzy Czytelnicy, podzielić kilkoma refleksjami na temat spojrzenia na życie przez pryzmat finansów czy gospodarki. Jakiś czas temu zmieniłem swoje podejście do jedzenia,  włączając się w nurt slow food i ekologicznej żywności. Nie wynikało to z tego, że tak jest teraz modnie, a raczej z konieczności, czy nawet buntu przeciwko śmieciowemu jedzeniu. 

Zmianą w tym zakresie zainspirowała mnie jedna z moich Klientek – nota bene gorąca zwolenniczka naturalnego odżywiania, wspominająca o tym w ostatnim numerze znanej gazety biznesowej (nie podam tytułu, aby nie było kryptoreklamyUśmiech). 

Wielu z nas nie zdaje sobie nawet sprawy, czym faszerują nas firmy spożywcze i co tak naprawdę przemycają w składzie produktów spożywanych przez nas na co dzień, goniąc za zyskami i zapominając o nas konsumentach. Nawet Ci z nas, którzy mają świadomość tego, co jedzą, w wielu sytuacjach nie mają zbyt wielkiego wyboru. Często to, co oferują nam sprzedawcy jako tzw. zdrowa żywność z ekologią nie ma nic wspólnego.

Ktoś zapyta: „Ale co to ma wspólnego z pieniędzmi, z gospodarką, z finansami?” Gdy spojrzymy na problem z innej perspektywy to okaże się, że ma i to bardzo dużo. Powiem więcej - wielu z nas jest w sposób pośredni albo bezpośredni beneficjentami zysków pochodzących z branż, które skutecznie faszerują nas „chemią”. Jedną z takich branż czerpiących profity ze złego odżywiania się społeczeństw jest branża farmaceutyczna, której nie zależy na pełnym zdrowiu pacjentów, a raczej na tym, aby sprzedać jak najwięcej swoich produktów, pod postacią różnych tabletek na każdą możliwą dolegliwość. Zawierają one często dokładnie te same składniki, co produkty roślinne, ale z jedną, małą różnicą: są wielokrotnie droższe i nie zawsze tak samo skuteczne. Oczywiście zyski firm farmaceutycznych przekładają się na zyski inwestorów, czyli w dużej mierze naszych klientów i nas samych (pod warunkiem, że inwestujemy w akcje firm farmaceutycznych). Inną mocno zyskującą branżą jest przemysł spożywczy, który robi wszystk,o aby wyprodukować żywność jak najtaniej, a nie jak najlepiej. W pogoni oczywiście za nieograniczonymi zyskami. Efekt? Wzrost różnych chorób, których nie znali nasi przodkowie, co dalej przekłada się na większą absencję pracowników i spadek wydajności itd., a finalnie konieczność korzystania z medykamentów stworzonych przez branżę farmaceutyczną. Kółko się zamyka. Podobnych przykładów można by mnożyć.

To co nam pozostaje? Tak naprawdę, aby w pełni korzystać z dóbr natury, powinniśmy wrócić do korzeni i jak najwięcej produkować podstawowej żywności we własnym zakresie. Jednakże w dzisiejszych czasach jest to dla wielu z nas fikcja. Kto by tam chciał bawić się w farmera, piekarza, serowara, piwowara czy masarza (choć znam takich, co im się chce Wyluzowany). Dlatego jako inwestorzy albo pohamujemy swoje apetyty na zyski i zaczniemy żyć bliżej natury, wymuszając na producentach żywności jak najwyższą jakość, albo będziemy bogaci, ale schorowani, nadwyrężając i tak już prawie niewydolny system opieki zdrowotnej.

Mimo prawie beznadziejnej sytuacji, życzę wszystkim jak najlepszego zdrowia z dala od śmieciowego jedzenia!