W numerze:

Grzegorz Zatryb
Główny Strateg Skarbiec TFI
Ukraina jest już w cenach

Konflikt na Ukrainie to wbrew pozorom, przede wszystkim problem dla Rosji. Przyjdzie jej zapłacić wysoką cenę na mocarstwowe ambicje. Obecnie bowiem kraj ten jest częścią globalnej gospodarki i odczuje skutki odpływu kapitału, który już ma miejsce.

Odrzucenie propozycji stowarzyszenia z Unia Europejską przez rząd Janukowycza stało się przysłowiową kroplą, która przelała czarę goryczy ukraińskiego społeczeństwa. Dało to początek fali protestów, która doprowadziła do zmiany władz w Kijowie. Ponieważ zasadniczo zmieniło to układ sił na korzyść prozachodnich, jako że nowy rząd praktycznie w całości wywodzi się z Majdanu, musiało to spotkać się ze sprzeciwem Rosji. Ukraina pełni bowiem kluczową rolę w planach odbudowy imperium sowieckiego, do której zmierza prezydent Putin.

W 2008 roku Moskwa bez wahania wsparła tendencje separatystyczne w Abchazji i doprowadziła do jej oderwania od Gruzji. Jednak obecnie Rosja znajduje się w innej sytuacji gospodarczej. Przede wszystkim w znacznie gorszym położeniu jest budżet państwa. W 2008 roku dysponował on sporą nadwyżką, na rachunkach rządu było 225 mld USD. Aby budżet państwa generował nadwyżkę, wystarczyło by cena baryłki  ropy Brent była wyższa od 62 USD. Dziś ten próg wynosi 114 USD/bbl, zaś rezerwy spadły o 50 mld USD. Nie lepiej wygląda sytuacja rachunku obrotów bieżących. Od 2008 roku nadwyżka spadła ze 104 mld USD do 33 mld USD obecnie i wszystko wskazuje na to, iż o ile ropa nie podrożeje powyżej 110 USD/bbl, w rachunku obrotów bieżących Rosji pojawi się deficyt. Rezerwy walutowe pokrywają 70% całkowitego zadłużenia zagranicznego; w 2008 roku było to 100%. Najsilniej przemawiają jednak przepływy kapitału zagranicznego. W latach 2006-2007 do Rosji napłynęło 130 mld USD. W latach 2012-2013, odpłynęło 126 mld, zaś od 2008 całkowity odpływ netto wyniósł 306 mld USD. Rubel osiągnął historycznie najsłabsze poziomy, stopy procentowe awaryjnie trzeba było podnieść do 7,5%. W rezultacie w tym roku rosyjska gospodarka może odnotować dynamikę PKB zbliżoną do zera.

Mimo początkowych obaw, wpływ sytuacji na Ukrainie na rynki finansowe okazał się być ograniczony. Zdecydowanie najbardziej odbiła się ona na kondycji giełdy w Moskwie. Nawet jednak tam z czasem doszło do „zmęczenia” tematem. Rynki finansowe potrzebują spektakularnych wydarzeń, to zaś co dzieje się we wschodniej Ukrainie trudno zaliczyć do tej kategorii.  Przełom nastąpił po oficjalnej deklaracji prezydenta Putina wzywającej do odroczenia referendów ogłoszonych przez siły separatystyczne, których to zresztą apeli nie usłuchano. Co prawda często słyszy się, że sytuacja za naszą wschodnią granicą psuje humory inwestorom, w mojej ocenie jest to jednak tylko szukanie prostego wyjaśnienia dla obecnej sytuacji na rynkach, która nie daje się wyjaśnić w prosty sposób.

Drugim kanałem transmisji może być gospodarka realna. Na szczęście ani Rosja ani Ukraina nie są głównymi rynkami zbytu dla polskich eksporterów. Tu prym wiodą Niemcy z ponad 25% udziałem, te dwa kraje kupują zaś zaledwie około 8% naszego eksportu. Spadek wymiany handlowej na tym kierunku widać już od dawna i choć ostatnio uległ on przyspieszeniu a dynamiki stały się ujemne, wpływ na polską gospodarkę będzie ograniczony. Według szacunków ekonomistów, całkowite zamarcie wymiany handlowej z Rosja i Ukrainą, nieprawdopodobne przecież, przyczyniłoby się do spadku tempa wzrostu polskiej gospodarki o 0,6%. Dla przypomnienia – w I kwartale tego roku urosła ona o 3,3%.

Problemy gospodarcze, jakie zaangażowanie na Ukrainie przysparza Moskwie nie powstrzyma jej przed kontynuacją imperialnej polityki, będą to jednak działania w najlepszym razie w bardzo ograniczonej skali. Może być tak, że terytorium Ukrainy zostanie przejściowo lub trwale zmniejszone przez „republiki” separatystyczne. To zależy od kondycji państwa ukraińskiego i jego zdolności do egzekwowania swoich praw. Nie będzie to miało istotnego wpływu na rynki finansowe – ten lokalny konflikt jest już w cenach.

Grzegorz Zatryb (tekst został napisany 19 maja, 2014)