W numerze:

Piotr Słodowicz
Doradca Private Banking&Wealth Management mBank S.A. EFP EFPA
Inny sposób zakupu akcji

Felieton Piotra Słodowicza, mWealth Management S.A.

Każdy z nas, mężczyzn, doświadczył wraz ze swoją partnerką wyprawy na zakupy w poszukiwaniu czegoś pięknego, choć bliżej nieokreślonego. Rzeczy, która jest potrzebna i konieczna, by kobieta mogła czuć się pięknie. Dobrze jest, gdy rzecz ta jest sprecyzowana przynajmniej co do gatunku.  Wówczas wiemy, że to potrwa tylko kilka godzin i umiejętnie nawigując, odwiedzimy zaledwie kilka sklepów. Gorzej,  gdy cel zakupów nie jest konkretny. Z początku będziemy się silić na doradzanie przy każdej przymiarce, potem ponaglająco kiwać głową, aż w końcu zaczniemy „grzać ławę” przed każdym sklepem, łącząc się w bólu z siedzącymi obok facetami. Z zazdrością spoglądamy na tych, którzy dumnie dzierżą w rękach pakunki,  czując, że ich czas powrotu do oazy i wyciągnięcie bursztynowego napoju z lodówki się zbliża. I ja przeżyłem wiele podobnych sytuacji, ale jedna z nich zapadła mi w pamięci na długo.

Dlaczego?

Otóż wczesną wiosną 2005 r., w podobnych okolicznościach (nie przymuszonyUśmiech) udałem się na taką wyprawę. W moim przypadku sprawa była prosta. Celem były  buty. Zwykle staram się czerpać przyjemność z tych kilku godzin wspólnej wędrówki po sklepach. Interesowało mnie wszystko, co się dzieje wokół. Odwiedzając poszczególne sklepy, rzucił mi się w oczy szczególnie jeden z nich. Miejsce, które różniło się od innych. Wprost kłębił się tam tłum rozgorączkowanych kobiet, przebierających w artykułach, przymierzających i podekscytowanych. Zdziwiłem się. Obszedłem go kilkukrotnie, patrząc na półki z towarem (butów do biegania nie byłoMrugnięcie), obserwowałem biegających sprzedawców z kartonami, kobiety, trzymające w dłoniach po kilka kolorowych (właśnie - kolorowych!) par butów! Zwróciłem uwagę na długą kolejkę do dwóch kas z terminalami, które co rusz „pikały”, jakby z zadowoleniem. Było sobotnie wczesne popołudnie – „Co się tam musi dziać w szczycie?”, pomyślałem. Nieoczekiwanie i mnie udzieliła atmosfera tego miejsca. Pojawiła się myśl, by coś kupić, dużo kupić…

Ale ku zdziwieniu, moja Pani nic nie kupiła. Na zadane przeze mnie pytanie, jej odpowiedź była prosta: „Nie było tego, czego chciałam, a to, co było już mam. A ten duży ruch w sklepie? Przypomina mi naszą wyprawę do Londynu. Tam jest mnóstwo takich sklepów, oferujących tanie obuwie, niezbyt długo trzymające się na nogach, ale za to ładne, kolorowe i na czasie”.

To mi wystarczyło, by moja chęć kupna wzmogła się. Zanotowałem sobie nazwę sklepu, wiedząc, że gdy dotrę do domu i sięgnę po ten wspomniany już oszroniony bursztyn, odpalę komputer i sprawdzę, czy ta firma jest tak samo dobra od strony finansowej, jak wskazywał na to ruch w sklepie. Wykorzystałem całą swoją wiedzę, by rzetelnie przewertować księgi rachunkowe. Księgi okazały się dobre, model biznesowy bardzo dobry, plany rozwoju i perspektywy jeszcze lepsze. W poniedziałek, gdy otworzył się rynek akcji, to i ja, niczym klientki tegoż sklepu, poszedłem na zakupu i kupiłem to, co chciałem, licząc na to, iż kiedyś znów dam się namówić na włóczęgę po sklepach, której koszty będę mógł później pokryć z dochodów z podobnego odkrycia.

Czy taki sposób inwestowanie jest trudny? Nie. Czy czegoś więcej trzeba? Tak. Trzeba umieć się rozglądać, pytać, wyciągnąć wnioski, nieco rozumieć finanse, wtedy jest łatwiej inwestować.  

Spółka nazywa się CCC SA, wtedy kilka miesięcy po debiucie giełdowym.

PS. Tekst nie stanowi żadnej porady ani zachęty inwestycyjnej i nie powinien być tak interpretowany.

Piotr Słodowicz jest Dyrektorem ds. Inwestycji w mWealth management S.A., Maklerem Papierów Wartościowych, Certyfikowanym Doradcą EFP EFPA